+++ Ogrody ni, 27 maja 2012

Usiąść na trawie, skierować wzrok w górę, na pierzaste lub baranki, rosnące lub sunące, wyciszyć echa świata i usłyszeć brzęczenie pszczoły, buczenie misia trzmiela, gwizd kosa, trelowanie szpaka, kumkanie żaby, brzęk pasikonika. Każdy z osobna o sobie i o świecie? Ciekawe, o czym one tak naprawdę, bo nie wierzę, że tylko o milości. Ogródek jest miejscem spostrzeżeń, nadaje się do przemyśleń, do zwolnienia, wyluzowania, próby zajęcia rzekomo kwestionowanego miejsca.

Refleksje tego typu naszły mnie po przebrnięciu przez stos gazet, paru dziennikach tv i radiowych, naczytaniu się do granicy (po)czytalności recenzji książkowych. Stwierdzeniu, że wszystko jest tylko pewnym rodzajem postrzegania, perspektywą jedną z niezliczonych przecież, a istotą każdego momentu, aby nie został utracony, wewnętrzna harmonia, balans między duchem i ciałem, albo jak kto woli, prawdą i fałszem, potaknięciem i negacją, wodą i ogniem itd., itp..

Utknąwszy w przedpołudniowym, kreatywnym zaułku, po usłyszeniu wybierania telefonu, skuszony obiecującą zmianą nastroju przez podsłuchanie świata jak widzą go inni, podniosłem słuchawkę i usłyszałem dwa kobiece głosy. Rozmowa dotyczyła ogrodów. Dowiedziałem się, że gladiole nie wymagają, a dalie tak, rowków wodnych, zapominajki rozsiewają się bardzo szybko, co zrobić z perzem, jeżeli zaczyna się panoszyć i że moglibyśmy przyjechać na czereśnie. Gdzieś w pobliżu gwizdał kos, po niebie sunęły stada baranków i w tej samej chwili uświadomiłem sobie, że nie jest tak źle, że nawet dziwny ucisk w żołądku, utrzymujący się od paru dni, nagle ustąpił. +++

archiw HOME linki ciekawe, email