"Potrzebujemy bezwarunkowo systemu liczbowego, który wykazywałby, że inwestycje w etykę i morał są faktycznie inwestycjami w ekonomię. Banki mogłyby opracować takie wskaźniki do oceny przedsiębiorstw. Uważam to za wartościowe również w aspekcie ochrony środowiska." prof. Josef Wieland, ekonomista i filozof na Szkole Wyższej Konstanz w rozmowie z 'Bank&Umwelt', info-serwisu UmweltBank

Możnaby zacząć od uczuć.

1. Wyobraź sobie, że masz na koncie 1000 usdol. Konto na którym leżą twoje pieniądze jest oprocentowane do ośmiu procent, ponieważ 'zamroziłeś' je na pięć lat. Ha. Po roku masz na koncie 1080 usdol, po dwóch latach 1166,4, po trzech 1259,7 itd. Czujesz się nieźle co?

2. Wyobraź sobie, że masz na koncie 1.000.000 usdol. Konto na którym leżą twoje pieniądze jest oprocentowane do ośmiu procent, ponieważ 'zamroziłeś' je na pięć lat. Po roku masz na koncie 1.080.000 usdol, po dwóch latach 1.166.400, po trzech 1.259.712 usdol. Całkiem, całkiem. Nie ruszając nawet palcem.

3. Wyobraź sobie, że masz jeszcze więcej bezcelowego kapitału z którym nie masz co zrobić, ponieważ twój prapradziadek miał parę fabryk i kopalnie, potem wojna i fabryki pracowały przez parę lat na państwowe zamówienia produkując kule armatnie, działa i czołgi. Z czego mógł nie tylko dobrze żyć, ale również coś odłożyć na procent, a ten dodawał odsetki z odsetek z odsetek itd.. No i stało się. Jesteś bogaczem. Twoja praca polega na ... Jesteś przy tym w o wiele lepszej sytuacji niż twój prapra, bo nie musisz zadawać się z bandytami, nie musisz łamać strajków, wystarczy, że zwierzysz się twojemu bankowi z chęcią rezygnacji z płynności twojego kapitału na pewien czas. Przeznaczasz go w ten sposób na finansowanie kredytów nie musząc się nawet o to głowić kto, kiedy, ile, jak będzie spłacał, czy jest w stanie spłacić. Wszystko to załatwia twój bank, a ty pijesz sobie kawę. To jest ten świat, który ci się nie marzył nawet w najpiękniejszych snach. Czasami wydaje ci się, że to naprawdę sen. Czasami masz wątpliwości, że coś tu nie gra, ale pozbywasz się ich bardzo szybko tłumacząc sobie, że to chwile rozterki towarzyszące każdemu - człowiek jest w stanie wszystko sobie wytłumaczyć. Poza tym jest tylu innych, którzy żyją tak jak i ty... Jesteście elitą.

Skąd miałbyś np. wiedzieć, że twój wykładniczo rosnący kapitał (=pieniądz) musi mieć pokrycie w towarze i usługach, a w związku z tym napędza ich produkcję za każdą cenę, w chwili obecnie głównie środowiska naturalnego. Teraz już wiesz, dlaczego masz czasami wątpliwości. Jeszcze nie?

To wyobraź sobie idealną sytuację.

Ilość towarów i usług odpowiada ilości pieniądza na rynku, wzrost ich ilości efektuje we wzroście ilości pieniędzy, wśród ludzi są bogatsi i biedniejsi, ale ich bogactwo ma wymierne pokrycie w wyprodukowanych dobrach. Ma twoje również? No nie ma, ponieważ twój kapitał nie rozmnożył się w efekcie nadprodukcji, tylko sam przez siebie, na wskutek cudu zwanego procentem.

Namnożony odsetkowo kapitał powoduje stanienie pieniądza, aby podnieść jego wartość zaczynają co poniektórzy parkować, inni wietrzą pismo nosem i parkujących jest coraz więcej. To tak, jakbyś zatrzymał się nagle na autostradzie, wysiadł z samochodu i oświadczył, że ten kawałek na którym stoi twój wóz jest teraz twój - no na pewien czas, ale mógłbyś go też zadeklarować na zawsze, co byłoby wprawdzie nonsensowne, ale możliwe. Na autostradzie zwinęłaby cię zaraz drogówka i może nawet wsadziła do kicia dla niepoczytalnych. Bo takie jest prawo. Ale w sferze kapitału możesz to robić bezkarnie. BO NIE MA TAKIEGO PRAWA, KTORE BY CIE ZWINEŁO I OSWIADCZYLO ZE JESTES NIEPOCZYTALNY. Czyż to nie wspaniale! Ostatnio padaliście sobie w ramiona ze łzami w oczach w pełni świadomości doznawanego w ten sposób szczęścia. Przepraszam, ciebie tam nie było, miałeś spotkanie, dlatego dla przypomnienia: Wynikiem ostatniego parkowania były dwie rozwalone gospodarki państwowe i miliony ludzi tracące oszczędności, setki tysięcy plajt i miliony bezrobotnych. W gazetach pisano o naturalnym procesie w który periodycznie stacza się kapitalizm. Miało to oznaczać nie mniej i nie więcej, jak, nie ma rady, siła wyższa. Taka tam siła wyższa jak przemoc, bezduszność i chciwość... Sorry. Podczas gdy szef europejskiego banku nie spał po nocach od miesięcy głowiąc się nad tym, czy podnieść stopę procentową o jeden punkt i dać wam jeszcze więcej zarobić, czy puścić inflację. Bo rynek zaczął niebezpiecznie stawać.

Ale ty nie o tym. Wiem. Ja też się zagalopowałem. Miałem napisać o tych, którzy chcieli wzorem średniowiecza sprowadzić pieniądz z obłoków na ziemię, zrobić z niego psujący się towar i umożliwić w ten sposób powrót do równowagi rynkowej. Były takie, a jakże. Niestety usilnie 'zapomniane'.

Silvio Gesell (1862-1930) pisał w roku 1918: "Mimo świętych przyrzeczeń narodów zażegnania wojny po wszystkie czasy, mimo nawoływania milionów: 'Nigdy więcej wojny', mimo wszystkich nadziei na piękniejszą przyszłość muszę powiedzieć: Jeżeli zachowany zostanie dzisiejszy odsetkowy system pieniężny, to odważę się już dzisiaj stwierdzić, że nie będzie trzeba dwudziestu pięciu lat, abyśmy stanęli przed nową, jeszcze okrutniejszą wojną. Widzę sytuację jasno, która nastąpi. Dziesiejszy stan techniki pozwoli na szybki rozwój gospodarki. Rozbudowa kapitału będzie, mimo strat wojennych, szybka i obniży stopę procentową. Spowoduje to parkowanie pieniędzy. Obszar gospodarczy skurczy się i na ulicach pojawią się wielkie rzesze bezrobotnych. Na wielu słupach granicznych pojawią się tablice z napisami: 'Zakaz wstępu dla poszukujących pracy, witamy leni z nabitą kabzą'. Jak już zawsze wcześniej rozglądać się będą za rabunkiem innych krajów i produkować w tym celu działa, w ten sposób przynajmniej bezrobotni znajdą pracę. W niezadowolonych masach zrodzą się dzikie, rewolucyjne nastroje, zakwitnie również chwast nadnacjonalizmu. Zaden kraj nie będzie rozumiał drugiego i końcem tego może być tylko wojna."

Ideą Sylvio Gesell była zmiana statusu pieniądza z towaru niepsującego się na towar, z którym należy uciekać, przez obciążenie go ujemnym odsetkiem. Podobnie jak to miało miejsce w okresie Brakteatu. W Niemczech był to okres od 1150 do 1450r.. Jego inicjatorem był magdeburski arcybiskup Wichmann; jego cienkie pieniądze ze srebra, drukowane z jednej strony zwane Brakteatami uniemożliwiały lichwiarzom ich proceder - parkowanie pieniędzy, którego efektem był 'dziwny' zastój. To w tym czasie arcybiskup Florencji, Antonin, napisał, że "na utrzymanie przy życiu wystarczy naturalnie(!) krótki czas pracy i tylko ten musi długo i pilnie pracować, kto dąży do bogactwa i nadmiaru."

No tak. Wiem, że daleko ci od takich praktyk. Ale za innych też nie możesz ręczyć. Wprost przeciwnie. Znasz doskonale ich zasady, to w końcu ludzkie: kapitału za mniej niż cztery procent nie zaprzęga się do roboty. Dopiero od pięciu, ewentualnie. Ale reforma bankowa to nie wszystko. Bowiem w trudnych czasach kapitał ratuje się w wartości stałe jak ziemia i immobilia, którymi można dalej spekulować. Dlatego dalszą ideą Gesell była reforma ziemna. Naturalnie, Silvio Gesell przewidział, że magnateria finansowa poruszy piekło i niebo, aby nie dopuścić do tego typu zmian. I również tutaj nie pomylił się. Silvo Gesell znany jest do tej pory tylko niewielu 'wtajemniczonym', mimo znacznej liczby książek, które na temat pieniądza i gospodarki napisał.

Michael Unterguggenberger czyli cud z Woergl.

Jak wiele innych gmin i miast w roku 1932, również Woergl, gmina licząca 4216 mieszkańców wciągnięta została w wir kryzysu gospodarczego. Woergl nie był w stanie dalej w stanie spłacać podjętych w Insbrucker Sparkasse kredytów, które narosły do 50.000 szylingów (tamte czasy). Samobójstwa zdesperowanych ojców rodzin były na porządku dziennym. Myśli burmistrza Woergl, Michaela Unterguggenberger, krążyły wokół idei Sylvio Gesell.

Untergeggenberger rozmawiał, najpierw w cztery oczy z miejscowymi rzemieślnikami, przedsiębiorcami, chłopami. Po stwierdzeniu, że ludzie się interesują, w ich związkach, a w końcu na otwartych publicznych zebraniach, przedstawiając szerokiej publiczności ideę wyjścia z kryzysu. Następnym krokiem Unterguggenbergera było wystąpienie do Komisji Związku Charytatywnego (ZH) o powołanie do życia tzw. 'Pogotowia Ratunkowego Woergl'. Z bijącym sercem, ale bez zwłoki cała gmina - wszystkie partie polityczne- poparła ideę.

Pogotowie Ratunkowe polegało na tym, że Komisja ZH przy współudziale i pod kierownictwem zaufanych osobistości Woergl zaczęła wydawać tzw. 'Zaświadczenia Pracy', w rzeczywistości środki płatnicze. Wydane zostały one w nominałach: 2000 żółtych po 1 szylingu, 2000 niebieskich po 5 szyling i 2000 czerwonych po 10 szyling. Z nominalną wartością 35.000 szylingów Untergruggenberger chciał wyprowadzić 4216 ludzi z kryzysu i biedy - 7,59 szylinga na osobę. Cechą nowego pieniądza było to, że tracił on dokładnie 1% wartości na miesiąc. Kto przetrzymywał u siebie zaświadczenie dłużej niż jeden miesiąc, musiał naklejać na niego znaczek zakupiony w urzędzie gminy. Banknot przestawał być ważny bez miesięcznej opłaty. Oczywiście, każdy z mieszkańców starał się o pozbycie się zaświadczeń przed ostatnim dniem miesiąca.

Wprowadzenie eksperymentu rozpoczęło się zakupem przez gminę 1000 zaświadczeń o nominalnej wartości 1000 szylingów na pensje dla robotników, którzy wykonywali na zlecenie gminy różne prace. Miejscowa gazeta 'Woergl Nachrichten' podjęła się zadania rozpropagowania idei wśród mieszkańców. Dzięki jej pracy zaświadczenia zostały już w pierwszych dniach wprowadzenia zaakceptowane przez handel i rzemiosło. Nowy pieniądz wykorzystali bardzo szybko biznesmeni do spłaty zaciągniątych długów, które gmina mogła zainwestować w nowe zlecenia. Jak po pierwszych trzech dniach z 1000 zakupionych szylingów do kasy gminy weszło 5100, księgowy stracił głowę szukając błędu w rachunkach. Dopiero interwencja Untergruggebergera przywróciła mu wiarę w siebie: W związku z tym, że te 1000 zakupionych szylingów zmieniły w ciągu tych trzech dni pięć razy właściciela, odpowiadały one sile nabywczej 5x1000 szylingów i warte były 5000 oficjalnych szylingów, które w tym czasie tylko raz były w obrocie.

Bezkolizyjny i stały obrót nowych pieniędzy pozwolił gminie Woergl na redukcję bezrobocia o 25%, podczas gdy w Niemczech i reszcie Austrii wzrosło ono o dalsze 10%. Wystarczy wymienić projekty, które w 13-tu miesiącach powstały, aby mieć powód do rozmyślań na temat 'naturalnych' kryzysów kapitalizmu: wybudowano skocznię narciarską, zaasfaltowano ulice, wybudowano betonowy most, założono kanalizację w urzędzie i w szkole, powstała dalsza kuchnia dla potrzebujących, przeprojektowano park przy dworcu, zmodernizowano oświetlenie uliczne. Nic dziwnego, że o Woergl zaczęło być głośno w Europie. Woergl zaczęli odwiedzać dziennikarze, związkowcy, przedsiębiorcy, profesorowie i ministrowie z całego świata, aby na miejscu znaleźć przysłowiowy 'włos w zupie'. Nie znaleziono.Gorzej, Untergruggenberger rozpoczął podróże po Austrii dając prelekcje, objaśniając. 178 austriackich gmin podjęło decyzję pójścia śladem Woergl. W Narodowym Banku w Wiedniu - narodowy sugeruje władę państwową, w rzeczywistości spółka akcyjna prywatnych bankierów - rozdzwoniły się dzwony alarmowe.

Interwencja banku spowodowałe, że Woergl zostało przy użyciu policji zmuszone do zatrzymania eksperymentu i powrotu to tradycyjnego szylinga. Bezrobocie i bieda powróciły prawie natychmiast. Faszyzm i Anschluss Austrii były tylko 'naturalnym' efektem kryzysu tamtych lat.

Prof. Irving Fischer, który wysłał swojego pracownika do Woergl stwierdził: "Wolny pieniądz (wolny od procentu, mój przyp.) prawidłowo zastosowany, wyprowadziłby Stany Zjednoczone w trzy tygodnie z kryzysu." Jego zalecenie skierowane do Roosevelta zostało przez tego ostatniego kategorycznie odrzucone, mimo, że USA owego czasu nękane były recesją i masowym bezrobociem i szukały rozpaczliwie wyjścia z kryzysu. Jednak Roosevelt, nowo wybrany prezydent USA, spowodował, że parę setek rozsianych po kraju eksperymentów wolnopieniężnych zduszonych zostało w zarodku.

Według gazety 'Der 3.Weg', (Trzecia droga), nie trzeba aż tak wiernie kierować się ideą Silvio Gesell, aby odwrócić widmo przyszłych powodzi, orkanów, burz piaskowych i głodu. Wystarczyłoby zmienić skład stopy procentowej, ograniczyć ją do tzw. odsetek ryzyka, które ponosi każdy kredytodawca i opłat bankowych i znieść zawartą w nim nagrodę za 'rezygnację z jego płynności'. Już wówczas kapitał stałby się bardziej rzetelny przestając się wykładniczo mnożyć. No ale wówczas miliarder pozostałby przez noc tylko miliarderem...

Dla wszystkich którzy jeszcze nie mieli w rękach. Na jednodolarówce: 'oko szatana'

-------------------

Systemy wykładnicze są trudne do uchwycenia gołym okiem, równie trudne do wyczucia. Podczas gdy Produkt Socjalny Brutto, czyli wygospodarowane dobra narodu rosną liniowo, zadłużenie rośnie wykładniczo: Niemcy potrzebowały 40 lat ab nagromadzić pierwszy bilion zadłużenia, na drugi bilion wystarczyło 5 lat, na trzeci wystarczą najprawdopodobniej 2 albo mniej. Dwie godziny trwało, aż Tytanic zatopił się do połowy, reszta trwała kilka minut. Najlepiej, moim zdaniem, problematykę wykładniczego wzrostu zadłużenia obrazuje przykład z tzw. 'Józefowym Pfenigiem', czyli hypotetycznie 1Pf, który Józef założył dla swojego syna Jezusa na 5%. Po 100 latach urosłoby z niego 1,31DM, ale już po 296 latach potomkowie Jezusa posiadaliby pierwszą sztabę złota. W 438r. tysiąc sztab. W 1466r. z początkowego Pfeniga urosłaby kula ziemska ze złota. Dzisiaj potomkowie Jezusa posiadaliby wartość 200 miliardów kul ziemskich ze złota, czyli kapitał, przy pomocy którego możnaby kontolować całe uniwersum. I to bez kiwania palcem w bucie.

W związku z tym.

Mówienie o jakiejkolwiek redukcji zadłużenia bez zmiany zasad obecnego systemu finansowego jest albo opowiadaniem bajek albo działaniem z premedytacją, czyli mydleniem oczu.

:-(( Ostatnim przykładem parkowania pieniędzy jest Euro. Podczas gdy np. niemiecka marka przeliczona została dla milionów drobnych oszczędzających 2(DM):1(Euro), wielkie koncerny przeliczyły sobie w usługach i towarach dowolnie, poniektóre branże nawet 1:1 (zmieniły się tylko napisy z DM na Euro). W ten sposób znaczna część pieniędzy została zaparkowana na kontach koncernów. Drożyzna ukręca obrót, brak zbytu napędza strach, strach napędza drożyznę, drożyzna nakazuje trzymać pieniędze na 'lepszą okazję'. Europejski rynek pozbawiony pieniędzy pada. Niestety, oficjalnie nie ma i drożyzny i nie ma parkowania pieniędzy. Jeżeli nikt nie zareaguje, a jak do tej pory nie było odpowiedniej reakcji, z wyjątkiem naturalnie nagonki na bezrobotnych, którzy są wszystkiemu winni, to scenariusz dalszego rozwoju sytuacji powinien być już napisany.

'Humanwirtschaft', czasopismo humalnitarnej gospodarki na okładce od góry: "Kapitał rośnie wykładniczo, żadne drzewo... nie rośnie do nieba"

Literatura:

'Wer hat Angst vor Silvio Gesell?', (Kto się boi Silvio Gesell?), Hermann Benjes, wyd. Dr. Gebhardt&Hilden GmbH, Idar-Oberstein

'Der 3.Weg', gazeta naturalnego porządku gospodarczego, Erftstr. 57, 45219 Essen